czwartek, 24 grudnia 2015

Nie oceniaj mnie...

#11.11.- Pamiętamy!

 Nie oceniaj mnie, znasz tylko moje imię nie historię. Zauważając kogoś na mieście, ulicy, chodniku - pierwsze spojrzenie oka ma  największą wartość. 
Dlaczego często człowieka oceniamy jak rzecz ? Każdy na samym początku zwraca uwagę na wygląd, jak się ubiera, czy to jak się ubiera ma wskazywać też to jaki jest ?  Takim spostrzeganiem ludzi, często kogoś skreślamy - oceniając osobę po wyglądzie, stylu ubrania się, zazwyczaj negatywnie oceniamy drugiego człowieka. Człowiek próbuje udawać kogoś kim tak naprawdę nie jest, można powiedzieć, że maskuje się pod osobowością i stylem życia, takim jakim tak naprawdę chciał by być i mieć. Nie zawsze możemy to zobaczyć. Często zauważamy to dopiero po jakimś czasie, a nawet kilku latach. Myślimy, że znamy kogoś bardzo dobrze lub przynajmniej tak nam się wydaje. Aż w końcu osoba, którą tak dobrze znaliśmy, tak naprawdę jest obcą i nic o niej nie wiemy. 
Według mnie ''nawet najgorsza prawda jest lepsza, od pięknego kłamstwa''- więc, dlaczego osoby szczere? - ponieważ nie udają nikogo, zawsze walą prosto z mostu. Ale jeśli mam wam coś powiedzieć to i tak co drugi z was powie ''czy, aby prawda na pewno jest lepsza''? Niestety nie. 
Lepiej oceniamy osobę, która powiem nam to co chcemy usłyszeć, niż taką, która będzie miała odmienne zdanie. Jak myślicie, może się mylę?
     Osoby, które są piękne na zewnątrz, bardzo rzadko są takie same wewnątrz. Coraz częściej jest tak, że osoby z złym, podłym charakterem, nauczyły się grać, że są bardzo dobre. 
Takie osoby są podziwiane, wychwalane, choć na to nie zasługują. Uważajmy przy ocenie innych, zanim kogoś skreślimy lub wybierzemy, starajmy się go dobrze poznać. Nie oceniajmy po pozorach, po wyglądzie. Na poznanie nowej osoby potrzeba czasu, nawet dużo czasu. 
Nie wystarczy jedna rozmowa, jedno spotkanie. Warto czasem poczekać, niż później żałować, że popełniło się błąd. Zanim ocenisz mnie lub moje życie, włóż moje buty, przejdź ścieżki życia, które ja przeszedłem, przeżyj moje bóle, smutki i cierpienia. Wytrwaj tyle ile ja wytrwałem, upadnij tam, gdzie ja upadłem i podnieś się tak samo jak ja się podniosłem. 
Kiedy już naprawdę poznasz moją historię, będziesz miał prawo, aby oceniać mnie i moje życie, tylko myślę, że to mogło by Cię przerosnąć. Opowiem wam pewną historię, która wydarzyła się na żywo. Ta historia jest oparta na faktach. Bardzo utkwiła mi w pamięci , kiedy ją pierwszy raz przeczytałem. ''Na dworcu w Opolu przysiadł się do mnie pewien pan. Bezdomny, brudny, pierwszym moim odruchem było: uciekać. Powiedział, że ma do mnie wielką prośbę - o co może prosić? Pewnie o pieniądze.         
Tymczasem, pan stwierdził, że skoro czytam książkę, to mogę przeczytać i to... i wyciągnął z kieszeni plik kartek. To był list. Długi i pisany pięknym charakterem pisma, smutny list do rodziny. List zawierający w sobie wiele żalu, do żony i dwóch synów. List ze wspomnieniami tego, jak ową żonę poznał, jak przyszło na świat każde z dzieci. Io tym, co później, o wojnach z dorosłymi już synami o każdy grosz.
Wreszcie p tym, że ich dom zostanie sprzedane za grosze. List nie zawierał mocnych słów. Sześć kartek smutnej historii. Na spodzie każdej kartki było wypisane "verte" - odwróć kartkę.  
 Niesamowity człowiek, który pracował 40 lat za granicą, by zarobić na rodzinę - a który teraz nie ma nic. Bo nic mu się nie należy. Wykształcony, inteligentny. Pytany w sądzie z czego żyję, odpowiada, że z radości. 
Z tej cudownej historii, każdy może wynieść coś dla siebie, ponieważ na każdego inaczej działa.
Zbliża się koniec roku, przypomina mi się ta sama pora rok temu - najgorsza pora w moim życiu. Pomimo tego, że od śmierci Brata minął prawie rok - ja dalej nie umiem się pozbierać po tym. Pomimo tego, że może nie widać tego na mojej osobie zewnętrznie. To wewnętrznie jest to ból nie do opisania, tym bardziej, że był to młodszy Brat. Mimo wszystko, że mam już prawie 18 lat (za rok będę dorosły), dalej płaczę jak widzę to video.
     
Jest to jedna z ostatnich pamiątek, jaka została mi po Bracie. Rano straty jest nadal świeża, będzie boleć jeszcze bardzo długo. Mam prawo do płaczu - zawsze jest to jakaś forma rozładowania napięcia.
 Myślę, że z czasem tęsknota zacznie słabnąć. Ale zawsze zostanie mi ten filmik i wspólne zdjęcia.   

Ice Show to rzeźbienie w bryle lodu na oczach widzów. To sztuka wymagająca siły i subtelności. Dwóch artystów za pomocą piły pneumatycznej, niczym antyczny Fidiasz, odkrywało przed zebranym tłumem ostateczny efekt. Z lodowych bloków, które zafundowała firma „Koral”, odpadały wielkie kawały lodu. Spod ostrza piły sypał się śnieg. Widzowie obstawiali jak w zakładach bukmacherskich, co to może być?


Kochani będę kończył, chciałem Was poinformować, że jest to ostatni post z cyklu takiego stylu, następne będą już zupełnie inaczej wyglądać, będzie mniej pisania o mnie, a więcej rad i postów o życiu.   
Chciałbym Życzyć Wam, aby ten wigilijny dzień był zaśnieżony, kiedy w kościele biją dzwony, a pierwsza gwiazdka błyska na niebie, moje życzenia płyną do ciebie!   

Hoł, Hooł, Hoooł,Hoooołł MERRY CHRISTMAS!

DODAWAĆ!



#PrayforParis
 




 
  

#sędzia wszystkich sędziów z lewej po środku







niedziela, 30 sierpnia 2015

Kierunek piątek.


Kierunek piątek. To temat dość popularny od września do czerwca. Chyba każdy o tym marzy podczas napiętego grafiku. 
Patrząc na to, że przed nami początek roku szkolnego i od przyszłego tygodnia wspomnieć o wakacjach będzie już ciężko. Dlatego też postanowiłem zrobić małe podsumowanie wakacji. 
Tegoroczne wakacje mogę uznać za udane, chociaż z jednej strony nie wykorzystałem ich w pełni, żałuję, że tego nie zrobiłem, ale przecież to nie ostanie wakacje, w następnym roku wykorzystam w pełni. Ogólnie jak tak teraz myślę, mogłem zrobić wiele rzeczy, które zapamiętałbym na zawsze.
A i przecież na tych wakacjach na nowo stałem się regularny na blogu, a przecież zawsze tak nie jest. Dużo biegałem, ćwiczyłem, zdrowo się odżywiałem - robiłem to tak często jak tylko możliwe. Wiadomo, że trudno jest utrzymać regularność. Ostatnio musiałem przystopować z powodu oparzonej nogi, z tym zmagam się już od prawie dwóch tygodni.

Ale i tak czuję, że kondycja się poprawiła, na bank się poprawiła po chodzeniu po górach, bieganiu i wszystkich ćwiczeniach. Nie umiem powiedzieć czy jest ktoś kto narzekał na moją nieregularność na tym blogu, starałem się i dodawałem nowe wpisy jak tylko mogłem. To były dosyć fajne wakacje. Zrobiłem naprawdę masę rzeczy, ale masę też nie. Teraz pozostaje spędzić te 10 miesięcy nauki. Jak przypuszczałem te wakacje minęły szybciej niż pozostałe. 

Najbardziej lubię koniec lata. Ciepłe, ale nie upalne dni, zielono, ale już bez tłumów to coś co bardzo lubię. Wakacje dobiegają końca, został nam jeszcze tylko dwa dni. Jeszcze niedawno cieszyliśmy się zakończeniem roku szkolnego, a teraz pozostało nam odliczanie do 1 września, dnia w którym powróci ta cała rutyna. Wstajesz rano, szykujesz się do szkoły, idziesz do szkoły, uczysz się/odrabiasz lekcje, idziesz spać i w kółko to samo. Te wakacje jak już mówiłem minęły mi bardzo szybko i mogę zaliczyć je do jednych z najlepszych.
Co jest takiego pięknego w dorosłym życiu, spytasz? Przecież to tylko praca, obowiązki, dom, rodzina, dzieci, kredyt, choroby, podatki...

Jeśli tak uważasz i tak widzisz życie to, chyba jesteś na niewłaściwym blogu. Idź sobie.  
Pamiętam, że gdy kończyłem gimnazjum, od mojego nauczyciela od biologii usłyszałem, że oto zaczyna się najlepszy czas mojego życia - liceum. I, że tam z niego korzystać bo nigdy się już nie powtórzy. Z perspektywy upływu dwóch lat, zdaję sobie sprawę, że miał rację. Przede wszystkim człowiek, który dorasta musi brać na siebie pełną odpowiedzialność - ale też samodzielność. Wreszcie można robić to na co ma się ochotę. Chcesz pracować - pracujesz.Możesz nawet w zawodzeni, który lubisz. Chcesz spełnić marzenia - gotowe,czemu nie. Bez proszenia rodziców o kasę. Chcesz się bawić - śmiało. Wypasiony zestaw samochodzików Ferrari, drogie alkohol, "hera, koka, hasz, LSD"czy nie letni tytoń - chcieć to móc.

Idąc tym tokiem rozumienia po latach szkoły średniej najlepszym okresem jest emerytura. Wtedy pracujesz bo chcesz, a nie "musisz". Masz czas dla siebie. Oczywiście mowa tu o idealnej - emeryturze. Kiedy człowiekowi bliżej do rentiera niż do rencisty, ale każdy powalczyć może. 

Ogólnie w Polsce utarło się takie przekonanie, że każdy powinien studiować. Nieważne co - czy kierunek go interesuje, czy też nie - studiować się  powinno, bo trzeba mieć jakiś  zawód i jakąś  pracę. Tak jest i już, z tym się nie dyskutuje. Jeśli ktoś nie studiuje to głupi niesamowicie, a jak nie ma matury (z wyboru albo i nie, nieważne) to już w ogóle głąb i przegrał życie. Jeśli ktoś się nie rozwija i nie uczy - koniecznie w jakiejś szkole, bo inne sposoby się nie liczą! - to jest totalnym leniem i nieudacznikiem, koniec. I to nie jest moja wyobraźnia, a autentyczne rzeczy, które widziałem w różnych miejscach.

Nie wstydzę się tego, że takie mam życie, bo właśnie takie życie mnie uszczęśliwia i będę je kontynuować wprowadzając jedynie pewne modyfikacje od czasu do czasu.

A jakie mam plany na później? O tym na razie pisać nie będę, ale poinformuję w odpowiednim czasie! 










THE END HOLIDAY...


wtorek, 18 sierpnia 2015

Tiger Energy Drink

#photooftheday

Hello!
Ciągle narzekasz. Chciałbyś żeby było inaczej, ale nie robisz nic, by tak się stało. Często coś ci nie pasuje. I codziennie pojawia się jakaś drobnostka, która ci przeszkadza.
Masz nadzieję, że czas coś zmieni i jutro będzie lepiej. Ale każde następne jutro staje się irytujące. Nic ci nie wychodzi. Ludzie się czepiają. Stwarzasz kłótnie. Wszystko się sypie. Zaczynasz krzyczeć. wątpisz we wszystko. Może problem tkwi w tobie?
Zacznij cieszyć się życiem i każdym dniem z osobna, bo kiedyś może być za późno.
Gdy widzimy, jak niektórzy ludzie płaczą nie oznacza to, że są słabi. Po prostu brakuje im słów, aby wykrzyczeć ból zjadający ich od środka.

Czasami mam takie wrażenie, że facebook jest jak więzienie. Siedzisz w nim bez przerwy, nic nie robisz, masz zdjęcie z profilu, piszesz na ścianach i jesteś zaczepiany przez ludzi, których kompletnie nie znasz. Piękne mamy lato tego roku, chociaż nie wszyscy mogą się nim cieszyć. Groźba suchy sprawia, że rolnicy liczą straty, inni liczą o ile już niedługo zdrożeje żywność, jeszcze inni liczą stopnie Celsjusza na termometrach, zastanawiając się czy wychodzić z domu.
Pozostali liczą ile dni do nastania jesieni. Czyli być może nikt z niczego się nie cieszy, nie żyje dniem dzisiejszym, czeka na coś co może nastąpi.

A ja na nic nie liczę, wyjątkowo na nic nie czekam i naprawdę żyję tym co dziś, teraz i jakoś mi z tym przyjemnie. Z drugiej strony twórcza sucha w moim życiu zaczyna dawać mi się we znaki, ale czarne myśli odkładam na inne czasy. Teraz jest mi po prostu przyjemnie słucham ulubionej muzyki, która zawsze działa na mnie bardzo pozytywnie.
Życie mamy ponoć tylko jedno. Buddyści kilka, a koty dziewięć. Niezależnie od tego co nas spotka, dobrze by było je przeżyć jak najlepiej. W tym właśnie momencie warto zadać sobie pytanie czy w życiu warto czasami być egoistą i samolubem?

Jeszcze parę miesięcy temu miałem zdanie, że nic nie jest wystarczającym powodem, aby być egoistą. W końcu odeszła mi ta decyzja z głowy i mam nieco inne zdanie, które postaram się tutaj przedstawić. Być egoistą jak to rozumieć w najprostszy sposób. To po prostu myśleć i zajmować się tylko i wyłącznie sobą, nie widzieć nikogo ani niczego po za swoim centrum zainteresowania. 
Nie mam pojęcia, gdzie tkwi źródło takiej postawy człowieka. Człowiek na każdym kroku powinien pomagać, udzielać pomocy, wspierać innych, nie zważając na ich sposób bycia. Powinniśmy czynić wszystko to, co do nas należy, żeby pozostawić po sobie najlepsze wrażenie jakie się tylko da i niezadarty ślad. Jednakże istnieją granice dla tego typu zachowań. Każdy z nas, w tym całym zawirowaniu musi umieć znaleźć coś dla siebie. Nie możemy nieustannie skupiać się na problemach rówieśników, zaś zapominać o tym, co dla nas najważniejsze. Możemy jedynie wspomóc psychicznie, czy fizycznie dane osoby, ale nie możemy działać ponad siły, a nade wszystko wbrew naszym zasobom. Potrzebujemy chwili dla samego siebie, kiedy będziemy mieli szanse poukładać swoje sprawy, zająć się pracą, nauką czy swoimi obowiązkami. Każdy powinien żyć swoim życiem,                         ingerując tylko w niewielkim stopniu w życie innych.

Każdy człowiek dba o swój interes i powinien. Każdy człowiek ma prawo do życia i jego obowiązkiem jest dbać o to, żeby to życie było piękne, twórcze, pełne radości i cudownych relacji z innymi. Ktoś kto czuje się odpowiedzialny za swoje życie i szczęście, automatycznie robi wiele dla innych. Im więcej chce dla siebie, tym więcej musi dać innym. Żyjemy w społeczeństwie i prawdziwe życie realizujemy w kontaktach z innymi.
W życiu trzeba być mądrym egoistą, który bardzo wiele chce od swojego życia i dlatego daje bardzo wiele innym.

Obawiamy się porażek, pragniemy odnosić zwycięstwa. Porażka jest wpisana w zwycięstwo. Miejscem przeżywania porażki, a przez to dojrzewania do zwycięstwa jest ludzkie serce. Nie godząc się na porażkę, nie wyrażamy też zgody na nasze zwycięstwo w Chrystusie. Porażka sprawia, że stajemy się ludźmi łagodnymi, dobrze wrażliwymi. Nie oceniamy już innych. Źle przeżyta porażka sprawia, że jesteśmy dla innych surowi, a nawet bezwzględni i bardzo ukierunkowani na przestrzeganie litery prawa. Nie interesuje nas człowiek, przeżycia w sercu, lecz egzekwowanie litery prawa.

Moi mili na dziś koniec tych przemyśleń. Wiadomo, że nie każdy musi mieć podobne lub nawet takie same, ale musiałem dziś wyrzucić z siebie wszystko w postaci tego posta. Jak wam mija druga połowa wakacji? Myślę i mam nadzieję, że dobrze, odpoczywajcie i wypoczywajcie, bo każdy z nas na to zasłużył z osobna. Korzystajcie z życia w pełni puki jest na to czas. A także spieszcie się kochać, bo ludzie tak szybko odchodzą. 










czwartek, 13 sierpnia 2015

Streets Owners


Ten post napisałem dawno, ale zapomniałem o nim i udostępniłem dopiero dziś.
Pokazy Streets Owners, był szczególny, ponieważ na stadionie, którego mogę nazwać drugim domem. Tam przebywam bardzo dużo swojego czasu na treningach i meczach.

Fundamentem projektu Streets Owners jest połączenie pasji i profesjonalizmu. Stworzenie dynamicznego widowiska pozwalającego bezpiecznie doświadczać niecodziennych emocji i wrażeń.Show, którego podmiotem jest unikalna sztuka ulicy... sztuka, która nie toleruje iluzji i półśrodków. Dlatego zagrana bez udawania, bez kompromisów, bez litości dla sprzętu... na full mocy! 

W roli głównej  można było zobaczyć kaskaderów  Street Owners – jeden z najlepszych i najbardziej utytułowanych teamów kaskaderskich oraz mrożące krew w żyłach pokazy z udziałem małych i dużych samochodów.
Spektakl trwał 90 minut i stanowi spójną choreograficznie i logicznie całość. Pokaz utrzymany w konwencji klasycznego autorodeo, nawiązujący do wzorców z lat 70-tych. Spora porcja wysoko-skondensowanej adrenaliny, sporo dobrej muzyki, efektów pirotechnicznych i ogniowych. 
Show nawiązuje do tradycji kultowego pierwowzoru - amerykańskiego autorodeo. W oprawie klimatycznej muzyki, efektów świetlnych i ogniowych można odkryć na żywo najbardziej skrywane tajemnice współczesnego kina akcji. Program stanowi dynamiczną, zwartą logicznie i choreograficznie całość. Dziewięćdziesiąt minut akcji to przemyślane konwencje kaskaderskie przeplecione scenami z najbardziej znanych, światowych produkcji sensacyjnych.


Były także wybuchy, skoki, samochodowa jazda na dwóch kołach, w których mogły wziąć udział kobiety z widowni, oraz przejażdżka kaskadera na dachu samochodu i przeskakiwanie przez płonące koła.
Kaskaderzy zaprezentowali wyprzedzanie innych samochodów na dwóch kołach, jazdę na dwóch kołach z podczepionym u dołu pasażerem, przeskakiwanie leżących osób na motocyklu i szybki slalom pomiędzy ludźmi
Na to po postu trzeba przyjść na rok i obaczyć na żywo. Poniżej zobaczycie mnóstwo filmików oraz zdjęć. Pokazy były dosyć szybkie, dlatego zdjęcia telefonem mam troszeczkę gorszej jakości, dlatego zdjęcia będą z Rzeszów News lub Agencja Gazeta. 































Dziękuję za uwagę więcej zdjęć i filmów na moim tumblr [Click]