piątek, 24 lipca 2015

100% Chrześcijanin

#1k follow me! Is amazing!

Wiem, że może już pisałem parę razy o wierze, ale chciałbym żebyście przeczytali ten jakże ważny dla mnie osobiście wpis.
Nie wstydźcie się wierzyć. Żyjemy na Ziemi, na której odstawia się Boga, Jezusa i Maryję na dalszy plan. Stwarzamy sobie potęgę "autorytetów" rozwijaną przez media - stawiając to ponad prawdą, ponad dobrem. Powiem szczerzę sam o sobie zaczynam dzień i kończę znakiem krzyża. Krzyż jest bardzo ważny w moim życiu. Wszystkich serdecznie zachęcam, aby nie wstydzili się znaku krzyża.
Wiem nie jest to łatwe, ale sądzę, że to powinno być naszym obowiązkiem oczywiście ludzi wierzących. Ludzie wierzący powinni się przyznawać i zawsze mieć przy sobie krzyż. 
Ja osobiście też noszę prawie zawsze przy sobie różaniec czy to w kieszeni czy to na palcu. Który w momentach trudnych, jak jestem daleko domu lub w trudnych sytuacjach, w wolnej chwili odmawiam. Wszystkich odważnych, którzy nie boją się zachęcam do przyznawania się do Boga i Krzyża. Myślę, że warto pamiętać, aby być zwykłym, pokornym, normalnym człowiekiem z celem w życiu. W dobrych chwilach i w tych złych, przede wszystkim w tych kiedy woda sodowa uderzała mi do głowy, przykazania przywracał mnie na ziemię.Trzeba miłować bliźniego jak siebie samego i tak staram się żyć.   

 Jeśli ktoś troszeczkę śledził ostatnie miesiące mojego życia na blogu to wie, że zmagałem się z kontuzją i tragedią rodzinną jaką dla mnie jest strata brata. Ktoś, może pomyśleć sobie, że to tylko śmierć kogoś bliskiego, ale tak na prawdę jest to strata brata na zawsze przynajmniej na ziemi już nigdy go nie zobaczę, Dla mnie jest to dalej rzecz, która wydaje mi się niewyobrażalna. 
Wierzę, w to, że Krzysiu jest w niebie przecież był małym chłopcem, który dopiero zaczynał mówić przed wypadkiem. Najważniejszą rzeczą jest to jakim się jest człowiekiem. Mama, akurat wychowała mnie w dużej wierze, żebym starał się zawsze być dobrym. Oczywiście nie jest tak, że zawsze jest super, są momenty , w których każdy ulega, ale staram się osobiście , aby tych momentów było jak najmniej.
Problemy są tylko kolejną rzeczą, z którą trzeba sobie poradzić. Wiadomo, że teraz tak łatwo ja to mówię, ale oczywiście to nie jest takie proste. Myślę, że najgorszą rzeczą w takim przypadku jaką można zrobić to poddawać się. To jest pierwszy i jeden z tych kroków, dzięki którym się nic nie osiągnie. Zawsze trzeba próbować, nawet jeśli się nie uda człowiek ma satysfakcje z tego ze próbował z całych sił na 100%. Powiem krótko jeszcze, gdzie Bóg jest na pierwszym miejscu, tam wszystko jest na swoim miejscu - to wpajała mi zawsze babcia : pamiętajcie o tym. 
  
Ostatnią rzecz w tym temacie. W życiu trzeba być do tańca i do różańca. Myślę, że to rzecz udowadniam ponieważ ciężko trenuje przed zawodami w bieganiu, prowadzę bloga, należę do JS2012 i trenuje piłkę jak wiecie największa pasja moja. Staram się spędzać życie na wesoło. Nikt nie jest święty ja też. Nikt nie jest bez grzechu ja też. Myślę, że wiarę można łączyć z pasjami i dobrze to idzie w parze. I wy też możecie! O tym wszystkim przypomina mi różaniec na palcu, który nosze zawsze, przynajmniej staram się nosić zawsze. A noszę go dlatego, że jestem dumny, jestem dumny z wiary w Jezusa i się tego nie wstydzę.. TAK NA PRAWDĘ NIECH SIĘ WSTYDZI, TEN KTO SIĘ WSTYDZI. Nośnie i nie wstydźcie się nosić krzyża.

Polecam wszystkim obejrzeć film "Niebo Naprawdę Istnieje". Na koniec 1 klasy liceum na religii pisałem recenzje tego filmu na lekcji i powiem szczerzę, ten film bardzo mnie zainspirował i zaciekawił. Opowiem kilka zdań o czym jest film.  
Niebo to suma wszystkich marzeń i pokora z nadzieją na lepsze jutro. Film opowiada o chłopcu Calton Burpo, który cudem wyzdrowiał po nagłej operacji wycięcia wyrostka robaczkowego. Jego rodzina nie posiadała się z radości. Nie spodziewała się jednak, że w ciągu następnych kilku usłyszy piękną i wyjątkową historię o podróży chłopca do nieba i  z powrotem. Niespełna czteroletni Calton oznajmił rodzicom, że opuścił swoje ciało podczas zabiegu, wiarygodnie opisując, co jego rodzice robili, gdy on leżał na stole operacyjnym.     
Opowiadał o wizycie w niebie i przekazywał historie ludzi, z którymi spotkał w zaświatach, a których wcześniej nigdy nie widział. Wspomniał nawet o wydarzeniach, które nastąpiły przed jego narodzinami. Opowiadał o spotkaniach z członkami rodziny, którzy już dawno odeszli z tego świata. Opisywał rozdziały Biblii, której nie mógł czytać bo miał cztery lata, nie umiał czytać jeszcze. Opisał Jezusa i anioły, twierdzi, że Bóg jest "bardzo, bardzo duży" i naprawdę nas kocha. Po śmierci czeka nas jak to mówi Calton miejsce "gdzie nie ma starych i, gdzie nikt nie nosi okularów".

Ta historia tego chłopca wydarzyła się naprawdę na żywo. Calton jest synek pastora, który w książce opisał całą historię syna. Na podstawię książki powstał film. Polecam także książkę, którą osobiście sam zaczynam czytać i robi wrażenie.






Nigdy nie byłem jego fanem, ale za to co zrobił po wygraniu Ligi Mistrzów ma mój dożywotni szacunek#RESPECT



       








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz