niedziela, 19 kwietnia 2015

Skywayrun

 #Big#Information

#snapchat:tommiqwe

Po tak długiej nieobecności na blogu, w tym poście dowiecie się dużo nowych informacji o tym co się działo ostatnio u mnie a działo się, działo...
Jeżeli chodzi o te pytania ( ten 50 post - wyjątkowy, miał być cały z odpowiedziami, ale zmieniałem nieco plany, ponieważ jest za  dużo pytań i wszystkich bym tutaj nie zmieścił). Będę dodawał kolejne odpowiedzi na pytania przy każdym nowym wpisie tutaj.

Oprócz piłki nożnej, którą kocham, moim ulubionym sportem jest badminton. Gra jaką jest badminton jest znana pewnie większości z Was.
Mieliście z nią do czynienia na wyjazdach, koloniach, obozach czy innych wypadów w plenerze. Jest to niewątpliwie gra, która wymaga od nas sprawności, dynamiki, a także umiejętności posługiwania się paletką. Z drugiej strony pozwala na rozładowanie stresu. 
Spędzenie wolnego czasu na łonie natury jak i po prostu fajną zabawą z znajomymi. Gra w badmintona nie jest trudna, a dostarcza nam wiele zabawy. Nie wymaga także jakiś specjalnych umiejętności czy drogiego sprzęt. To jest mój drugi ulubiony sport. Mam z tej dyscypliny Olimpijskiej, nawet kilka medali i trzy puchary za miejsca na podium w zawodach/turniejach.

Chyba najlepiej faktycznie zacznę ufać tylko sobie - przynajmniej się nie sparzę. Będę szczery tylko w stosunku do siebie, bo jestem przecież jedyną osobą, na której mogę polegać.  
Czasami myślimy o pewnych osobach, że one myślą wobec nas dobrze i mają dobre intencje wobec nas. Niestety - tak wcale nie musi być. Mogą tylko wykorzystywać nas do własnych korzyści. Dlatego, muszę nauczyć się, że trzeba mieć dużą samoświadomość, by wyczuwać kto ci sprzyja, a kto nie. Za często zapominam o tym, że jestem wyjątkową osobą i nie muszę dostosowywać się do wizji innych ludzi. 

Wyjątkowa to nie znaczy, że myślę o sobie, że jestem jakiś wspaniały, bo nikt taki nie jest, lecz, że pamiętam, że zasługuje na szacunek, miłość i akceptacje. 
No cóż - nad poczuciem własnej wartości też muszę trochę popracować. Bo za często o nim zapominam. Muszę też pamiętać, że świat niestety jest właśnie taki, że ludzie myślą bardzo egoistycznie. Ostatnio mam wrażenie, że ludzie owszem, są skłonni do udzielana pomocy, ale tka naprawdę świadomie, czy podświadomie, oczekują wdzięczności, schlebiają sobie tym 
jacy to oni mądrzy, silni, wspaniali. 

Wiem, że są ludzie, którzy się cieszą, że mogli pomóc, naprawdę się cieszą. Zawsze zastanawiam się czego oczekuje ode mnie druga osoba. Dlatego najpierw daje, potem biorę.
Nie lekceważę tych, na których mi nie zależy, bo wiem, że brak troski czasem boli bardziej niż złe słowa. Zawsze staram się być w kontakcie z ludźmi, którzy są dla mnie ważni. 
Nie, dlatego, że tak wypada, lecz dlatego, że są warci tego małego wysiłku z mojej strony. 
Zawsze znajduje dla nich choćby tylko chwilkę w swojej codzienności. Najgorsi ludzie to ludzie, którzy pamiętają o mnie w chwili, jak czegoś ode mnie chcą, normalnie nie che im się nawet o mnie myśleć. Może nie warto być dobrym, bo i tak nikt tego nie docenia. Nie warto być dobrym, bo i tak każdy ma to, gdzieś.
    

Kalendarzowa wiosna zawitała do Nas już parę tygodni temu, dlatego nadszedł czas, aby brać się za mocne treningi m.in. biegania. Można biegać na trawie, bieżni, plaży, w lesie, ale także można biegać na płycie lotniska na pasie startowym Rzeszów - Jasionka. Dziś z soboty na niedzielę o 00:00, czyli o północy, numer startowy 530, czyli mój został wpuszczony na płytę lotniska i dawał 5 kilometrów po oświetlonym pasie startowym w Jasionce. Na ponad 900 biegaczy, których brało udział w biegu, zdobyłem miejsce w pierwszej 50-ce, zajęło mi to około 19 minut, więc myślę, że to dobry wynik  jak na pierwszy raz. Powiem szczerzę jest to niesamowite uczucie, 
bieg po płycie lotniska, w sumie słowami tego nie da się opisać, to trzeba przeżyć i spróbować własnych sił, każdy oglądając biegi w telewizji myśli sobie ja też bym dał radę, ale rzeczywistość jest już inna. Naprawdę Polecam!  
Bieg dedykuje mojemu św.pamięci Braciszkowi. Tak to dla Ciebie Krzysiu to przebiegłem, pamiętaj zawsze zostaniesz w moim sercu!         

  


















#Na biegu był obecny Aleksander Doba mega gość poczytajcie na necie sobie...






#Zawody z Pierwsze Pomocy PCK
#Statuetka dla najlepszej drużyny w sztucznym oddychaniu i AED... so good


Ciężka Praca...


Do Następnego razu Do Zobaczenia xD
Bye.


#Jednostka Strzelecka 2021


czwartek, 2 kwietnia 2015

Mission Life

#Be#Happy

Facebook, internetowa społeczność. Istnieje w niej wszystko co tylko jest możliwe - od wirtualnych  kościołów z wirtualnymi bogami, aż po wirtualną przyjaźń i miłość.
Jest tak jakby odrębną galaktyką, w której żyjemy często, zapominając o realnym świecie.
Zatapiamy się w internecie, a po latach okazuję się, że nie ma nawet od kogo pożyczyć przysłowiowego kilograma cukru. No tak, jest jeszcze ten mission real life, w którym najczęściej przebywam. Składa się on z  Boga, honoru, ojczyzny, sportu, biegania, nauki, ćwiczenia, powietrza, roślin, zwierząt, upierdliwych owadów, ale przede wszystkim ludzi i ich ludzkiej znieczulicy.
Pozwolicie, że jeszcze wypowiem się trochę na temat tego świata, bo niewiele osób go dobrze zna, przekładając swoje życie do świata internetowego. 
W realnym świecie nie ma likeów, za to jest coś co nazywamy emocjami. Taka emocja pojawia się na twarzy zazwyczaj, gdy przekażemy odbiorcy ustnie. Taka właśnie kolej rzeczy jest nazywana reakcją. Jest wiele światów, każdy wyraża je na swój sposób.

Jest jeszcze jeden świat, który posiada każdy z nas. Jest to świat intymności i prywatności. 
Każdy z nas tworzy swój własny, do którego nikt inny oprócz niego nie ma dostępu.
Sami decydujemy, jak często będziemy w takim świecie przebywać, jak długo możemy się w nim ukrywać, izolować i zamykać przed innymi. 

Wiosna nadeszła znienacka, małymi krokami, przez co bardzo mnie zaskoczyła. Momentalnie temperatura podskoczyła wysoko w górę, tak wysoko, że niektórzy mogą założyć swoje ukochane lekkie ubrani czy skórzane kurtki, a niektórzy są chorzy. Ma to przede wszystkim jeden ogromny plus - treningi! Koniec ciśnięcia się na hali. Nasz wspaniały stadion jest już w użytku.    

Pisanie tego posta rozpocząłem od dobrego napoju i przypomnienia sobie o czym chciałem napisać. 
W moim wypadku jest to kubek gorącego kakałka i dzisiejszy trening. Ale zanim zacznę pisać dalej chciałbym przeprosić po raz setny, że znów długo nie pisałem. Cóż, rok szkolny trwa, co niestety nie sprzyja przesiadywaniu przed komputerem, choć mimo wszystko ja jakoś daję sobie radę.
Posty ostatnio pojawiają się rzadko, głównie z dwóch powodów - pierwszym jest wyżej wymienionym szkoła oraz różne zajęcia dodatkowe. Drugi powód? Oczywisty. Dopadł mnie leń, a a wena ulotniła się niczym dym z ogniska. Coś mnie na poezję wzięło, więc drżyjcie narody. Postaram się jednak w najbliższym czasie nieco częściej pisać posty, nie myślcie, że olewam bloga.

Wierzę głęboko, że życie jest pełne możliwości. Te możliwości są w nas, w naszym otoczeniu, w ludziach, których spotykamy, w szansach i okazjach, które zrzuca nam Bóg. 
Mamy nieograniczony wybór i pełną moc kreowania swojego życia. Każdy z nas ma możliwość swoich nawet najbardziej szalonych marzeń i prowadzenia takiego stylu życia, jakiego chce. Do tego jest potrzebny tylko niezbędny sposób myślenia i działania.    

W życiu trzeba włączyć ciekawość. Bycie zrelaksowanym jest podstawą do tego, by odczuwać zachwyt, ale ogromnie ważne są też inne elementy. To ona sprawia, że potrafimy przezwyciężyć rutynę i powstrzymać nagle działanie pod wpływem emocji. Umiemy z szeroko otwartymi oczami i szeroko otwartym sercem chłonąć świat oraz niczym czujny tropiciel dostrzec takie elementy rzeczywistości, które nas wprawiają w zachwyt.

Z okazji zbliżających się Świąt, życzę każdemu czytelnikowi tego posta:

- Siły i mądrości płynącej z Tajemnicy Zmartwychwstania Pańskiego,
- Zdrowych i pełnych spokoju Świąt Wielkanocnych,

Wesołych Świąt...