Tak, po tych kilku tygodniach zebrałem się, żeby coś tu napisać. Szczerze mówiąc nie było to w ogóle planowane, jeszcze kilka minut temu zapomniałem, że ten blog istnieje. Jednak w pewnym momencie naszła mnie chęć i ochota, aby tutaj coś napisać. Bardzo lubię tutaj wchodzić i popisać co robię, jak się czuję itd. Co z resztą nie jest dziwne, bo wszystko co znajduje się w moim umyśle sercu widząc promienie słoneczne ciągu dnia daje mi inspiracje.
Moje głębokie myśli poszły dziś jednak troszkę dalej i zatrzymał się w pewnym miejscu w internecie jakim jest ten blog. Właśnie dosłownie kilka minut temu dostałem oświecenia niczym Leonardo Da Vinci w XVIw. i wpadłem na genialny pomysł, aby wpisać w wyszukiwarkę "jestemsobietomek.blogspot.com". I oto jestem!!!
Nie wiem co sprawiło, że kompletnie zapomniałem o blogowaniu. Po dłuższym namyśle, można stwierdzić, że świadomość istnienia milionów takich blogów na internecie trochę podcina skrzydła.
Trudno jest zdobyć większe zainteresowanie, gdyż niczym nie wyróżniamy się od innych. a Ja wątpię w odmienność(bloga). Jednak do mnie należy decyzja czy warto tutaj wracać i blogować.
Jestem zachwycony ostatnio pogodą i atmosferą, która panuje w tym tygodniu.Słońce świeci i wszystko staje się piękniejsze. A co najlepsze zostały jeszcze 3 miesiące do wakacji, a pamiętam, że dopiero co zaczynałem rok szkolny. Jesteście przygotowani na dwumiesięczną przerwę od szkoły? Mam nadzieję, że tak. A, jeżeli nie to nie czekajcie tylko bierzcie się za swoje ciała! Codzienny zestaw ćwiczeń nikomu nie zaszkodzi, a im lepiej będziecie się czuć zewnętrznie, tym lepiej w środku. Koniec z obijaniem się, trzeba robić się na lato. Od ponad miesiąca codziennie wieczorem rozkładam się na materacu i męczę swoje ciało do tego dochodzi bieg 35-minutowy około 11 kilometrów. Jestem z siebie zadowolony, ponieważ intensywność ćwiczeń jest na wysokim poziomie, a jak już wypalać to na całego! Po tak krótkim czasie dostrzegam małe efekty i mam ogromną nadzieję, że przed rozpoczęciem wakacji będą one zachwycające. Zdecydowałem się na ćwiczenia z A6W.
https://www.youtube.com/watch?v=9UPkb6O190g
Nie ma co się ociągać! Po takim wysiłku gwarantuję, że poczujecie się świetnie. Wasze ciała będą rozgrzane, a w waszym głowach będzie świadomość, że wreszcie zrobiliście coś dla siebie i swojej sylwetki. A tym bardziej jeżeli chodzi o waszą kondycję i zdrowie. Nic tak nie pobudza organizmu jak codzienna dawka spalonych kalorii. Zamiast uszczęśliwiać kanapę zróbcie coś produktywnego.
Tylko dla siebie i swojej satysfakcji!
Nie ma co się ociągać! Po takim wysiłku gwarantuję, że poczujecie się świetnie. Wasze ciała będą rozgrzane, a w waszym głowach będzie świadomość, że wreszcie zrobiliście coś dla siebie i swojej sylwetki. A tym bardziej jeżeli chodzi o waszą kondycję i zdrowie. Nic tak nie pobudza organizmu jak codzienna dawka spalonych kalorii. Zamiast uszczęśliwiać kanapę zróbcie coś produktywnego.
Tylko dla siebie i swojej satysfakcji!
Więc, dlaczego tak nie mogliśmy się doczekać, aby dorosnąć?
Dla wielu osób lizaki zmieniły się na papierosy, niewinne stały się dziwkami. Praca domowa umarła śmiercią naturalną, a telefony zostały używane w klasie. Cola zmieniła się na wódkę, a rowery na samochody. Pamiętasz kiedy "zabezpieczać się" znaczyło włożyć na głowę plastikowy hełm?
Niewinne pocałunki przeistoczył się w dziki seks. Kiedy najgorszą rzeczą jaką mogłeś usłyszeć od dziewczyny to to, że jesteś głupi. Kiedy ramiona taty był najwyższym miejscem na ziemi, a mama była największym bohaterem? Twoimi najgorszymi wrogami było twoje rodzeństwo?
Kiedy w wyścigach chodziło tylko o to kto pobiegnie najszybciej?
Kiedy wojna oznaczała tylko krę karcianą. Kiedy wkładanie krótkiej spódniczki nie oznaczało, że jesteś "suką". Jedynymi "narkotykami", było lekarstw na kaszel, a zioło oznaczało pietruszkę, którą twoja mam wrzucała do zupy? Największy ból jaki czułeś to pieczenie startych kolan i łokci. I kiedy pożegnanie oznaczało :do zobaczenia "jutro".
Wszyscy boimy się samodzielności. To przecież płacenie rachunków, pamiętanie o terminach i branie odpowiedzialności na własny tyłek. Ba to coś więcej - to konieczność pójścia do pracy, bo przecież musimy zacząć na siebie zarabiać. To koniec z obiadkami mamy i zakręcenie kurka z kasą od rodziców, dzięki której mogliśmy pójść na imprezę i poszaleć w galerii. Mam przykrą wiadomość to się skończy z czasem każdemu. Trzeba wtedy stanąć na baczność... i najzwyczajniej w świecie dorosnąć. Czemu?
Bo potem będzie jeszcze trudniej.
Wyobraź sobie, że nagle z dnia na dzień, rodzice przestają wykładać na ciebie pieniądze. Mama mówi, że ma dosyć dalej utrzymywania darmozjada, a tata na potwierdzenie pokazuje pusty jak brzuch chudej modelki portfel. Wpadasz w panikę: stancja nieopłacona, lodówka pusta, pracy żadnej, słowem: tylko włączyć głupi polski serial, przykryć się kocem i popaść w depresję. No, a potem to już tyko umrzeć w głodu.
Osobiście nie wiem dlaczego wszyscy mówią, że dorosłość jest taka straszna. Owszem, bywa przerażająca, bo niektóre problemy zwalają się na ciebie jak zawodnik sumo w ringu, ale da się to przeżyć. Co więcej: im szybciej zaczynasz pracować, tym bardziej doceniasz pieniądze, czas i całe swoje życie. Poza tym odciążasz rodziców, którzy - uwaga, zadziwię niektórych - WCALE nie mają obowiązku utrzymywać cię po osiemnastce. To tylko ich dobra wola, których większość studentów cholernie wykorzystuję, myśląc, że ich mama lub tata mają worek pieniędzy. No czaicie taki bez dna.
Na dzisiaj to tyle, życzę miłego rodzinnego weekendu, pełnego miłości rodzinnej.
Do Następnego.
3-majcie się.
#Siostry Bukowskie #mmm #jestem#fanem
A tak spędziłem ostatni tydzień :/
A TO BĘDĘ ROBIŁ DOO PÓŁNOCY :D xD
ZAPOWIADA SIĘ NOC Z REALEM MADRYT I FIFĄ!!!
#HALA MADRID!


















