niedziela, 15 lutego 2015

Dziś moje święto

#Jutro#szkoła#nie#nie#niee


15 luty - Dzień Singla !
Po wczorajszym malutkim święcie, dziś ja mam WIELKĄ BIBĘ

Napiszę kilka słów o tym dniu, może nie każdy o nim wie i nie wie skąd się wziął. 
Dziś jest dzień singla (czyli mój dzień) 

Z racji większej liczby osób, dla których czar dwóch połówek szybko mija, w 2005 roku po raz pierwszy obchodzono Dzień Singla (ang. Singles Awareness Day). Jego twórcą i pomysłodawcą jest Trevor Mcwanda, a całą inicjatywę należy oczywiście traktować z przymrużeniem oka. Już sama data mówi wiele - 15 lutego - zaledwie dobę po walentynkach.

Dzień singla ma zatem pozwolić zamanifestować radość ze swojej nie zależności, a zarazem pokazać, że życie w pojedynkę wcale nie jest gorsze. Coraz częściej nieangażowanie w stałe związki  to nie smutna konieczność czy zrządzenie losy, ale świadomy wybór - zwłaszcza młodych ludzi, pochłoniętych karierą i ceniących nieobowiązujące ziemskie przyjemności.

Czy zatem single, świętują samotnie? Prawdopodobnie nie, bo w samej Polsce jest ich ponad 5 milionów. Tak, czy inaczej zapewne tylko nie wielka część wie o istnieniu Dniu Singla. 
W Stanach Zjednoczonych coraz bardziej popularne są wycieczki do Brazylii, gdzie w lutym wciąż w najlepsze trwa karnawał i panuje niesamowita atmosfera. 

Wisienką na torcie jest fakt, że Brazylia nie  się obchodzi walentynek, za którymi przecież single nie przepadają. Co ciekawe ponad 60% singli w Polsce widzi siebie w przyszłości w związku (14% w nieformalnym, a 47% w małżeńskim). Tak więc do samby - no i oczywiście do potomstwa - potrzeba w dalszym ciągu dwojga. Umownie dzień singla, a więc ludzi mieszkających/żyjących w pojedynkę z wyboru, Chińczycy wybrali jednak bardziej przekonywującą datę, a więc 11 listopada (11.11).
Wszystkiego Najlepszego Single! 

Czas zimowego wypoczynku minął okrutnie szybko, miło i pracowicie. Przez dwa tygodnie dzieci i młodzież uczestniczyli w zajęciach sportowych, korzystali godzinami z komputera, bawili się przy muzyce czy na imprezach oraz niektórzy ciężko pracowali na treningach poprawiając swoje umiejętności. 

Niestety już jutro (w poniedziałek) po czternastu dniach wolnego usłyszymy pierwszy dzwonek na lekcję i trzeba będzie powrócić do rannych ptaków (wstawania o 6:00 z eską), niestety, ale takie jest życie każdego człowieka na tej kuli ziemskiej i każdego to czeka bez wyjątków. Plus, może być tylko taki, że niektórzy kończą, a niektórzy zaczynają dopiero ferie, ale im też się skończą i będzie trudno, oj będzie trudno wstać do szkoły.   

    Pisać o szczęściu jest chyba najłatwiej. Mogę, więc normalnie funkcjonować. Myślę, że jestem typem osadnika. Lubię się przywiązywać - do ludzi, do miejsc, do rytuałów. Dlatego zmiany nie są moją ulubioną rozrywką. Owszem, wiem, że są potrzebne. Że najczęściej wychodzą na dobre.
A jednak - ciężko je znoszę.  Co do mnie samego - nie wiem. nie wiem, co będzie dalej. Być może czekają mnie kolejne zmiany. Cóż.

To prawda, że nie wszystko wymaga mojego komentarza. Nie umiem nie powiedzieć nic, ale też moje własne słowa są za małe. Jedyne, co brzmi w mojej głowie jak echo, to:
"Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnie uczyniliście. Cokolwiek jest dla nas wartością najwyższą, czy to jest wiara, czy wolność, sprawiedliwość, równość, choćby nie wiem jak było wzniosłe i nie wiem jak ważne -  nie wolno nam w imię krzywdzić drugiego człowieka. Bo to, w co wierzymy, to się urzeczywistnia i realizuje w drugim człowieku właśnie. Krzywdząc, raniąc, upokarzając, zabijając drugiego człowieka, zabijamy i to, w co wierzymy i samych siebie zabijamy.     

Poniżej zobaczycie kilka zdjęć w wczorajszej imprezy weselnej Było Mega, dla mnie było to take dosyć przyjemne zakończenie ferii zimowych.
Do następnego posta.
Bye.

















#Ach te nóżki :)





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz